Co ugrały protesty rolnicze od 2023 roku?

Co ugrały protesty rolnicze od 2023 roku? Jakie systemowe zmiany zostały wprowadzone, aby ratować polskie rolnictwo? Warto to podsumować, żeby wiedzieć, w jakim kierunku zmierzamy.

W lipcu 2024 roku Komisja Europejska (KE) zatwierdziła zmianę polskiego programu PS WPR na lata 2023–2027, która wprowadziła zryczałtowaną płatność dla małych gospodarstw w wysokości 225 EUR/ha, z maksymalną kwotą 1225 EUR. Począwszy od 2024 roku, gospodarstwa o powierzchni od 1 do 5 ha mogą zatem otrzymywać ponad 900 zł/ha zasadniczo bez dodatkowych wymogów produkcyjnych. W Polsce jest to blisko 600 000 gospodarstw. Płatność ta co prawda wyklucza ekoschematy, ale nie wyklucza już dopłat ekologicznych, płatności do ONW i wielu innych form wsparcia.

Co więcej, w maju 2025 roku KE zaproponowała, by maksymalną stawkę zwiększyć do 2500 EUR, ale finalnie w grudniu 2025 roku stanęło już na 3000 EUR. Oznacza to, że płatnością tą w Polsce można by objąć gospodarstwa do 13,33 ha, których mamy łącznie około 1 000 000. W obecnej perspektywie rozszerzenia tego nie wprowadzono z powodu braku środków finansowych. Podtrzymanie tej płatności i jej maksymalnej stawki jest jednak postulowane przez KE w kolejnej perspektywie budżetowej na lata 2028–2034. Możemy się więc spodziewać, że od 2028 roku blisko 1 000 000 gospodarstw rolnych w Polsce będzie otrzymywać ponad 900 zł/ha zasadniczo tylko za to, że istnieją.

W maju 2024 roku KE przyjęła akt zwalniający gospodarstwa o powierzchni do 10 ha użytków rolnych z wszelkich kontroli warunkowości i kar. Oznacza to, że od 2024 roku gospodarstwa te zostały w praktyce wyłączone z systemu kontroli i sankcji warunkowości w ramach WPR. Formalnie normy GAEC i część obowiązków wynikających z przepisów powiązanych z SMR nadal istnieją, ale w zakresie płatności bezpośrednich ich nieprzestrzeganie nie może już skutkować typowymi kontrolami i karami warunkowości. To zasadniczo zmienia realny ciężar tych wymogów dla gospodarstw do 10 ha, których w Polsce jest około 900 000.

To jest właśnie to, co KE nazywa działaniami na rzecz uproszczenia procedur administracyjnych: wyłączenie spod kontroli 65% gospodarstw w całej UE, a w Polsce 73%. Oznacza to również przyznanie połowie gospodarstw w Polsce zryczałtowanej płatności, o której gospodarstwa produkcyjne mogą tylko pomarzyć, nawet intensywnie wykorzystując ekoschematy.

Jak zatem potraktowano tę pozostałą grupę, w której niewątpliwie przeważają rolnicy produkcyjni?

W marcu 2025 roku MRiRW wprowadziło ograniczenia dla ekoschematów, umożliwiając na jednej powierzchni zastosowanie maksymalnie dwóch ekoschematów. Jednocześnie łączna powierzchnia wszystkich ekoschematów w gospodarstwie rolnym nie może być większa niż 300 ha. Oznacza to, że już gospodarstwo powyżej 150 ha może nie otrzymać płatności do części realizowanych ekoschematów.

I to tyle. W ramach PS WPR 2023–2027 ani na szczeblu KE, ani na poziomie rządowym nie podjęto żadnych systemowych rozwiązań, które mogłyby poprawić rentowność gospodarstw produkcyjnych, choć w ostatnich latach jest ona na katastrofalnym poziomie. Nie wprowadzono żadnych zmian w degresywności płatności ani żadnych nowych rozwiązań mogących realnie zwiększyć dochodowość gospodarstw nastawionych na produkcję na rynek.

Co poza tym?

👉 Ekoschemat „Grunty wyłączone z produkcji” oraz interwencja „Ochrona torfowisk i obszarów podmokłych na gruntach użytkowanych rolniczo” to zmiany jak najbardziej potrzebne z racji samej biznesowej uczciwości, ale systemowo niewnoszące nic istotnego.

👉 Doraźne działania związane z gaszeniem rolniczych pożarów, takie jak dopłaty do zakupu nawozów w 2023 roku, dopłaty do sprzedaży produktów rolnych w 2024 roku, a także preferencyjne kredyty z 2025 roku. Wszystko razem warte było niecałe 10 mld zł. Były to pieniądze i działania ogromne oraz potrzebne, skierowane przede wszystkim do rolników produkcyjnych, jednak systemowo niczego nie zmieniały i nie rozwiązywały żadnej z przyczyn problemów, na które stanowiły odpowiedź.

👉 Sprzeciw wobec umowy z Mercosur i umów z innymi obszarami spoza UE oraz sprzeciw wobec napływu produktów rolnych z Ukrainy to jedyne działania, których skutki — ograniczone, ale jednak zauważalne — miały systemowy wpływ na rolników produkcyjnych.

👉 Ustawa o aktywnym rolniku była propozycją, o której można powiedzieć, że próbowała coś rozwiązać. Był to jednak zaplanowany z góry niewypał, ustawiony pod produkcyjną publiczkę. Ustawę tę szybko wzięły na ruszt organizacje rolnicze oraz partie opozycyjne i ochoczo ją zgrillowały, przypieczętowując sprawę wetem prezydenta. Ustawa miała wiele mankamentów: była przebiurokratyzowana, wyłączała spod swoich obostrzeń wiele gospodarstw — zarówno drobnych, jak i obszarowych — przeciwko którym mogła i powinna działać. Była jednak jakimś kierunkiem, jakimś wskazaniem, że ktoś faktycznie myśli o gospodarstwach produkcyjnych. Szkoda tylko, że od początku było to myślenie na niby.

Jaki wniosek wynika z tych wszystkich informacji? Dotychczasowe protesty rolnicze ukierunkowały działania zarówno na poziomie rządowym, jak i na szczeblu UE w stronę dodatkowego wsparcia i ułatwień dla gospodarstw drobnych, nieprodukcyjnych, to znaczy takich, które albo w ogóle nie produkują na rynek, albo robią to w znikomym zakresie. Gospodarstwa produkcyjne, najbardziej narażone na aktualne problemy rynkowe, praktycznie nic na tych protestach systemowo nie zyskały. Gdyby tych protestów nie było albo gdyby zostały one rozsądniej ukierunkowane, tak zwanych „uproszczeń procedur administracyjnych” zapewne by nie było.

Przyszłościowo jest to tym groźniejsze, że system wsparcia rolnictwa coraz bardziej przechyla się w stronę rozwiązań korzystnych dla gospodarstw nieprodukcyjnych lub niskoprodukcyjnych. Będzie się to odbywać zawsze kosztem gospodarstw produkcyjnych i będzie powodować pauperyzację europejskiego oraz polskiego rolnictwa. Jeżeli bardziej opłaca się być małym i jeżeli bardziej opłaca się nie produkować niż produkować, to właśnie tego typu gospodarstwa będą się w systemie utrwalać i mnożyć, choć logika rynkowa mówi zupełnie co innego.

Tym samym byt gospodarstw, które produkują w istotnym zakresie na rynek i które stanowią o naszym bezpieczeństwie żywnościowym — zarówno europejskim, jak i polskim — będzie się stopniowo, z roku na rok, pogarszał. Będzie to motywowane tym, że przecież są już całkiem spore, że już otrzymały pomoc wcześniej, że im już nie trzeba, bo doskonale mogą sobie poradzić same. Nie mogą. Nie w takich warunkach.

Europejskie i polskie rolnictwo zmierza tym samym na ścianę. Z wielu względów dochodowość w rolnictwie spada. Dotyka to w oczywisty sposób rolników, którzy produkują na rynek — tych, dla których znaczenie mają ceny produktów rolnych oraz ceny środków produkcji. Wsparcie już na poziomie UE, przy poparciu rządów, jest z kolei przekierowywane do gospodarstw, które z rynkiem i produkcją mają niewiele wspólnego. To im stwarza się najlepsze warunki. To pozostałym ogranicza się płatności, narzuca dodatkowe rygory i intensyfikuje kontrole. Wszystkie te działania nie mają nic wspólnego z realnym wsparciem i ochroną polskiego oraz europejskiego rolnictwa. Wręcz odwrotnie.

Można powiedzieć, że protesty rolnicze w ostatnich latach ugrały to i owo dla gospodarstw produkcyjnych, jednak to one wskazały właśnie kierunek obecnych zmian. Logika działań jest tu prosta i oczywista. Jeżeli rozpala się ogień protestów rolniczych, szukający swojego środka ciężkości w gospodarstwach drobnych, stanowiących główną masę gospodarstw rolnych w Polsce, to rządzący starają się odebrać mu tlen, gasząc motywację tej masy przez wprowadzanie ułatwień i pieniędzy — tak, aby nie chciało jej się wyjść z domu. Groteskowe jest przy tym to, że twarzami tych protestów są rolnicy z krwi i kości: produkujący, sprzedający oraz utrzymujący z tej sprzedaży siebie i swoje rodziny.

Następny etap tej rozgrywki to tzw. degresywne obszarowe wsparcie dochodów, będące podstawową propozycją dla nowej perspektywy budżetowej na lata 2028–2034, czyli Degressive Area-Based Income Support — w skrócie DABIS. O niej i o tym, w którą stronę różne strony starają się ją prowadzić, w kolejnym artykule.

#PolskieRolnictwo#Rolnicy#ProtestyRolnicze#WPR#DopłatyBezpośrednie#GospodarstwaProdukcyjne#BezpieczeństwoŻywnościowe