Odpowiadając na zarzut rzecznika MRiRW dotyczący naszego ostatniego tekstu, wskazujemy, że jest on zupełnie chybiony i sam zakrawa na manipulację. W naszym tekście wprost wskazaliśmy, że istnieje obszar A interwencji I.10.7.1. Wprost wskazaliśmy też, że w tym obszarze mogą startować podmioty zainteresowane przetwórstwem i wprowadzaniem do obrotu produktów rolnych, także wtedy, gdy chodzi o produkty ekologiczne.
Tyle że nie o tym był tekst.
Problem leży gdzie indziej. Skoro Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi tworzy osobny obszar B, opisany jako ekologiczny, to powinien on realnie służyć rozwojowi ekologicznego przetwórstwa i obrotu. Tymczasem został zamknięty dla tych, którzy chcieliby dopiero wejść w ten segment. Warunek jest prosty i bezwzględny: trzeba już mieć historyczny certyfikat ekologiczny, czyli wydany przed 1 stycznia 2026 r., i to dokładnie w tej kategorii działalności, której ma dotyczyć inwestycja. Rzecznik odpowiada, że obszar A ma dwukrotnie większą alokację niż obszar B. Oczywiście, że ma. Tyle że jeżeli odpowiedzią na wykluczenie nowych przetwórców ekologicznych z obszaru B ma być: „przecież mogą iść do obszaru A”, to Ministerstwo samo przyznaje, że ekologiczna część programu została zamknięta dla ściśle określonej grupy firm.
Ile tych firm jest? Trudno dziś faktycznie określić. Punktem odniesienia mogą być dane IJHARS wskazujące liczbę producentów ekologicznych w Polsce według stanu na 31 grudnia 2025 roku. W kategorii „przygotowanie” jest ich „aż” 1278. Tyle że już ta liczba nie oznacza liczby potencjalnych beneficjentów obszaru B. Po pierwsze, z praktyki rynku ekologicznego wiemy, że istotna część wskazanych tam podmiotów funkcjonuje w ramach krótkich łańcuchów dostaw, RHD, sprzedaży bezpośredniej czy dostaw bezpośrednich, a więc w formule działalności rolniczej, która co do zasady nie jest ścieżką beneficjenta tej interwencji. Po drugie, „przygotowanie” nie oznacza wyłącznie przetwórstwa. Obejmuje także czynności takie jak czyszczenie, mycie, sortowanie, pakowanie czy znakowanie. Część takich czynności może mieć znaczenie dla zorganizowanych form współpracy rolników, ale ich liczba w ogólnej liczbie 1278 jest tak mała, że pozostaje bez znaczenia dla naszego wyliczenia. Po trzecie, beneficjentem nie może być jakikolwiek podmiot z certyfikatem ekologicznym, tylko taki, który przed 1 stycznia 2026 r. posiadał certyfikat dokładnie w tej kategorii działalności, której dotyczy projekt.
Rozjaśnijmy tą ostatnią kwestię na przykładzie, bo ona jest w tym wszystkim najważniejsza. Jeżeli podmiot ma certyfikat ekologiczny wyłącznie na wypiek pieczywa, a chce uzyskać wsparcie w obszarze B na młyn do produkcji mąki ekologicznej, to nie spełnia warunku posiadania przed 1 stycznia 2026 r. certyfikatu w tej kategorii działalności, której dotyczy inwestycja. Jego inwestycja związana z przemiałem mąki zatem się nie kwalifikuje.
Okaże się zatem, że grupa wybrańców mogła zostać zawężona do wąskiego grona firm, których może być kilkaset, a może nawet tylko kilkadziesiąt. Jeżeli Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uważa, że ta grupa jest szeroka, prosimy o podanie konkretnej liczby podmiotów, które według stanu na 31 grudnia 2025 r. posiadały certyfikat ekologiczny dokładnie w kategoriach działalności możliwych do wsparcia w obszarze B. My tej liczby w publicznych danych nie widzimy. Przy określaniu tej skali możemy się kierować tylko wymieszanymi danymi, swoją wiedzą, intuicją i doświadczeniem.
Dla porównania: jako przybliżony punkt odniesienia dla szerokiego rynku przetwórstwa spożywczego, którego dotyczy obszar A interwencji, można wskazać ok. 28,8 tys. aktywnych podmiotów z przeważającym PKD 10 – produkcja artykułów spożywczych. To nie oznacza, że wszystkie one stanowią grono potencjalnych beneficjentów, jednak z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że jest ich kilkanaście tysięcy.
Cała interwencja I.10.7.1 ma mieć budżet 204 mln euro, czyli orientacyjnie ok. 879 mln zł. Przy średniej dotacji 5 mln zł wystarczyłoby to na około 176 projektów w całej Polsce, w tym 59 w obszarze B. Jeżeli policzymy sobie, jaki procent potencjalnych beneficjentów otrzyma wsparcie, to w obszarze A wyjdzie nam około 0,6-1,2%, tymczasem w obszarze B ten procent może wynieść 10, a może i dużo więcej. To, ile więcej, zależy od skali wykluczenia związanego z wymogiem posiadania historycznego certyfikatu ekologicznego na kategorię działalności, której dotyczy projekt. Jak mocno to wykluczenie zadziała, okaże się przy naborze. Zakładamy, że chętnych będzie mniej niż pieniędzy, co oczywiście zostanie uzasadnione słabością polskiego rynku ekologicznego przetwórstwa.
Dodajmy do tego jeszcze kwestię podstawową: w tym dofinansowaniu, w przypadku inwestycji wymagających pozwolenia na budowę, na moment złożenia wniosku trzeba mieć złożony wniosek o wydanie pozwolenia na budowę. Oznacza to konieczność przygotowania przed złożeniem wniosku kompletnej dokumentacji budowlanej, której koszt to około 1% wartości inwestycji. Przy wielomilionowych inwestycjach to koszt kilkudziesięciu, a często nawet stu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Jaka nowo powstała spółdzielnia, nowy podmiot czy nawet podmiot już działający w branży przetwórczej zaryzykuje takie pieniądze, mając świadomość, że staje w szranki na ścieżce, gdzie realna konkurencja może być wielokrotnie większa niż w obszarze B? A przecież jedynie otrzymanie wsparcia pozwoli mu zrealizować inwestycję w założonym zakresie?
Dlatego podtrzymujemy naszą ocenę: konstrukcja obszaru B ogranicza wsparcie do bardzo wąskiego kręgu podmiotów i uderza szczególnie w nowe inicjatywy, w tym w spółdzielnie rolników ekologicznych, które chciałyby dopiero zbudować wspólne przetwórstwo lub obrót produktami ekologicznymi. Zadziwia też brak wsparcia punktowego w tym obszarze dla form współpracy rolników, choć w obszarze A już o tym pomyślano.
Nie wystarczy mówić o ekologii, jakości, współpracy rolników i konieczności wsparcia jakościowego przetwórstwa. Trzeba jeszcze pisać programy tak, żeby te hasła miały jakąkolwiek treść.
Żeby przeciąć tę dyskusję liczbami, wystąpimy z wnioskiem o informację publiczną do Ministerstwa jako instytucji odpowiedzialnej za kształt interwencji oraz do Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych / IJHARS, który dysponuje danymi dotyczącymi podmiotów objętych systemem rolnictwa ekologicznego.
Zapytamy wprost, ile podmiotów w Polsce posiadało przed 1 stycznia 2026 r. certyfikat ekologiczny obejmujący dokładnie takie kategorie działalności, które mogą być objęte wsparciem w obszarze B interwencji I.10.7.1.
Bo dopiero ta liczba pokaże, jak szeroko – albo jak wąsko – naprawdę otwarto ten „ekologiczny” nabór.
