Metanowa ściema wchodzi do obory. Nowy ekoschemat „Niskoemisyjna produkcja bydła” MRiRW chce uruchomić już od 2027. Szczegółowego projektu dotąd nie pokazano i choć nie znamy katalogu dopuszczonych dodatków paszowych, wysokości płatności ani wymaganych receptur, to wiemy jedno — właśnie ucieleśnia się rzecz, która jeszcze parę tygodni temu wydawała się odległa i abstrakcyjna zapewne wszystkim… oprócz nas.
METAN TO NIE CO₂
Na czym polega metanowa ściema? Pisaliśmy o tym jasno i dobitnie w jednym z wcześniejszych artykułów. W dużym skrócie chodzi o to, że stabilna emisja metanu nie powoduje stale narastającego ocieplenia w taki sam sposób jak stała emisja CO₂, ponieważ metan rozpada się po około 12 latach, a kopalny CO₂ kumuluje się w atmosferze przez wieki. Tymczasem w oficjalnej księgowości klimatycznej ta podstawowa różnica w fizyce obu gazów jest zacierana.
Najczęściej stosowany wskaźnik GWP100 przelicza emisję metanu na umowne tony ekwiwalentu CO₂ w perspektywie stu lat. W efekcie w księgowości klimatycznej stado co roku tworzy kolejny „dług klimatyczny”, mimo że w atmosferze część metanu wyemitowanego wcześniej zdążyła już ulec rozpadowi.
Nasz niedawny cykl artykułów, który niebawem pokażemy jako bardziej zwarty tekst naukowo-publicystyczny, nie jest teorią spiskową ani zaprzeczaniem wpływowi metanu na klimat. To spór o to, czy narzędzie księgowe uczciwie pokazuje rzeczywisty wpływ stabilnej hodowli na dalsze ocieplenie. Wyliczenia prowadzone obowiązującą metodą wskazują, że emisje metanu z rolnictwa odpowiadają za około 10% ogółu emisji gazów cieplarnianych w UE, stąd są takim zagrożeniem i stąd potrzeba ich redukcji. Wyliczenia przeprowadzone metodą alternatywną wskazują jednak, że stopniowe ograniczanie emisji metanu może zatrzymać dalszy wzrost temperatury wywoływany przez ten gaz, a szybsza redukcja może dawać wręcz efekt ochładzający. Obecnie, w odniesieniu do hodowli bydła, znajdujemy się właśnie w tej „chłodzącej” fazie wpływu.
Gdyby przyjąć tę alternatywną metodę, mogłoby się wręcz okazać, że efekt cieplarniany wywołany ilością metanu w atmosferze, która została wygenerowana przez rolnictwo UE, odpowiada obecnie — w pełnym cyklu rozpadu tego gazu — ilości z początku XIX (słownie: dziewiętnastego) wieku. Skala hodowli bydła na obecnym obszarze UE była bowiem wówczas całkiem zbliżona do aktualnej.
POLITYKA ROLNA NA FAŁSZYWYCH PRZESŁANKACH
Do tej pory rolnik mógł traktować metanowy problem jako odległą debatę naukową. Kolejny wskaźnik, kolejne tony jakiegoś ekwiwalentu CO₂ czyli CO₂e, kolejne raporty klimatyczne. Nowy ekoschemat zmienia sytuację. Metanowa księgowość wchodzi oto nieoczekiwanie bezpośrednio do gospodarstwa.
KRIR wskazuje, że propozycja ma wiązać się ze stosowaniem specjalistycznych dodatków paszowych oraz obowiązkowym potwierdzaniem schematów żywienia przez doradców. To już nie jest dyskusja o jednostkach przeliczeniowych. To administracyjne podporządkowywanie sposobu prowadzenia hodowli fałszywej — według nas — narracji, zgodnie z którą metan z bydła stanowi problem wymagający stałej redukcji.
DZIŚ DOPŁATA. JUTRO WARUNEK
Największe zagrożenie nie polega na tym, że ekoschemat od razu zaszkodzi uczestniczącemu w nim hodowcy. Może być dokładnie odwrotnie: będzie prosty, dobrowolny i opłacalny. Rolnik zastosuje określoną recepturę, przedstawi dokumenty i otrzyma pieniądze. W ten sposób nauczy się jednak, że:
❗ jego bydło jest źródłem problemu klimatycznego;
❗ emisję metanu należy systematycznie ograniczać;
❗ administracja może określać właściwy pod względem klimatycznym sposób żywienia;
❗ doradca powinien zatwierdzać dawkę;
❗ gospodarstwo ma dokumentować realizację celów emisyjnych;
❗ dostęp do pieniędzy można uzależnić od spełniania wymagań metanowych.
Najpierw powstanie zachęta. Potem standard. Następnie standard może stać się warunkiem otrzymywania pełnego wsparcia, uczestnictwa w systemie jakości albo sprzedaży do określonego odbiorcy. Na końcu praktyka dotychczas dobrowolna może zostać wpisana do obowiązkowych wymagań — już bez dodatkowej płatności.
Tak właśnie zmienia się charakter regulacji: od dobrowolnej premii, przez powszechny standard, do warunku lub obowiązku. Dzisiaj metanowa ściema wchodzi do obory jako dobrowolny ekoschemat. Jutro może już z niej nie wyjść i stać się fałszywym fundamentem funkcjonowania hodowli na nowych warunkach.
Chcielibyśmy zatem postawić w tym miejscu MRiRW następujące pytanie: Dlaczego polska polityka rolna ma być przebudowywana na podstawie wskaźnika, który nie pokazuje uczciwie różnicy między krótkotrwałym metanem a kumulującym się CO₂?
Metan wpływa na klimat. Krowa nie jest jednak kominem. Stabilne stado nie dokłada co roku kolejnej trwałej warstwy gazu do atmosfery, tak jak spalanie paliw kopalnych dokłada kolejne porcje CO₂. Zanim zaczniemy płacić za „naprawianie” hodowli, sprawdźmy najpierw, czy problem został uczciwie policzony.
