Spór wywołany pod artykułem Top agrar Polska dotyczącym naszego ostatniego stanowiska nie może być prowadzony w sposób uproszczony. Nie chodzi bowiem o odpowiedź na pytanie, czy wspierać małe gospodarstwa. Oczywiście, że należy je wspierać. Właściwe pytanie brzmi, czy raz ustalona wysokość jednej uproszczonej płatności ma pozostawać nienaruszalna nawet wtedy, gdy ogranicza się instrumenty, które ta płatność miała również zastępować. Naszym zdaniem nie. Bardziej sprawiedliwy podział nie oznacza zabierania „dużemu” po to, by dać „małemu”. Oznacza lepsze wyważenie wsparcia między płatnościami opartymi głównie na powierzchni a instrumentami wymagającymi od rolnika rzeczywistej aktywności.
Płatność dla małych gospodarstw ustalono już w 2023 r. na poziomie 225 euro/ha, maksymalnie do 5 ha. Od 2025 r. ograniczono możliwości korzystania z ekoschematów, wprowadzono limity, a stawki części praktyk spadły. Płatność dla małych gospodarstw pozostała natomiast na niezmienionym poziomie 225 euro/ha, co w 2025 r. dawało 960,70 zł/ha. Skoro płatność ta zastępuje również ekoschematy, to ograniczenie ekoschematów bez korekty ryczałtu siłą rzeczy zwiększyło uprzywilejowanie tej uproszczonej formy wsparcia.
Widać to bardzo dobrze na liczbach z 2025 r. Rolnik pozostający w zwykłym systemie zaczynał od 488,55 zł/ha PWD, a jedynie do pierwszych 30 ha mógł dodatkowo korzystać z płatności redystrybucyjnej – i to tylko w przypadku gospodarstw nieprzekraczających 300 ha. Nawet tam, gdzie ją otrzymywał, PWD wraz z płatnością redystrybucyjną dawały 665,39 zł/ha. Żeby dojść do poziomu płatności dla małych gospodarstw, musiał więc realizować dodatkowe praktyki ekoschematowe, ponosić związane z nimi koszty i spełniać określone wymagania. Jednocześnie od 2025 r. również możliwość korzystania z ekoschematów została istotnie ograniczona.
Dlatego sprowadzanie obecnej dyskusji do hasła „zabieracie małym, żeby dać dużym” po prostu nie opisuje problemu. Nie chodzi o odbieranie wsparcia małym gospodarstwom. Chodzi o to, czy w ramach tej samej koperty środków zachowane są właściwe proporcje między płatnością wypłacaną w uproszczonej formule a wsparciem, które rolnik musi wypracować konkretnymi działaniami.
Do tego dochodzi szersza perspektywa. W latach 2023–2027 Polska przesuwa z II do I filaru WPR blisko 2 mld euro. Ograniczamy więc potencjał tej części WPR, w której znajduje się znaczna część instrumentów inwestycyjnych, modernizacyjnych i rozwojowych, aby zwiększyć środki w I filarze. Tym bardziej zasadne jest pytanie, jak te pieniądze są później dzielone. Nie ma powodu, aby płatności powierzchniowe były traktowane jako z definicji nienaruszalne, podczas gdy przy braku środków ograniczane są przede wszystkim instrumenty wymagające od rolnika dodatkowej aktywności.
Dlatego obecny kierunek zaproponowany przez MRiRW oceniamy pozytywnie. Jeżeli rzeczywiście oznacza on odejście od wcześniej rozważanych cięć w ekoschemacie IPR dla upraw rolniczych i ekoschematach węglowych, to sięgnięcie po część środków z PWD i płatności dla małych gospodarstw oznacza bardziej sprawiedliwe rozłożenie ciężaru zmian w I filarze.
Nie oznacza to naszego poparcia dla samego ekoschematu „Niskoemisyjna produkcja bydła”. Przyjmujemy fakt jego planowanego wprowadzenia, natomiast wobec jego założeń i przewidywanego wykorzystania mamy poważne wątpliwości, do których jeszcze wrócimy. Podobnie osobno odniesiemy się do planowanych ograniczeń w ekoschemacie Dobrostan zwierząt w odniesieniu do tuczników.
PS. Kiedy piszemy o rolniku produkcyjnym, mamy na myśli rolnika, który w swoim gospodarstwie rzeczywiście prowadzi produkcję roślinną lub zwierzęcą, ponosi związane z nią koszty, sprzedaje produkty, podejmuje ryzyko cenowe i pogodowe, inwestuje w środki produkcji i co najważniejsze – w realnym stopniu uzależnia swój wynik ekonomiczny od tego, co wyprodukuje. Może mieć 1 ha, 5 ha, 50 ha albo 500 ha – powierzchnia w istocie niczego tu nie określa.
