Już w październiku rusza nabór na działanie I.10.4 PS WPR, w którym będzie można uzyskać wsparcie do kupna takich m.in. maszyn, jak opryskiwacz, rozsiewacz czy sprzęt do uprawy bezorkowej.
O dofinansowanie może starać się każde gospodarstwo, którego powierzchnia nie przekracza 300 ha UR. Jego wielkość ekonomiczna nie ma żadnego znaczenia. Wysokość dofinansowania też robi wrażenie: 65 albo 80% kosztów netto sprzętu, ale nie więcej niż 200 tys. złotych na gospodarstwo.
Na 80% dofinansowania mogą liczyć wnioskodawcy, którzy zdecydują się złożyć wniosek wspólny, przy czym musi on zostać złożony przez minimum trzech rolników, będących osobami fizycznymi. W przypadku wniosku wspólnego kwota maksymalnej dotacji mnoży się też przez liczbę wnioskodawców. Dla wnioskodawców, którzy złożą wniosek pojedynczy, przewidziano dotację w wysokości 65%.
Zatem pal licho wysokie ceny maszyn i ciężką sytuację finansową gospodarstw po ostatnim roku. Każdy, kto ma tylko trochę oleju w głowie i spełnia warunki, winien lecieć po tę dotację. Firmy konsultingowe aż tupią z radości i zacierają ręce.
STOP! Powoli! Nie tak prędko i nie tak prosto!
Na tegoroczny nabór w ramach działania zaplanowano 942 970 000 złotych i kwota ta stanowi 100% przewidzianego budżetu dla działania na cały okres programowania.
Przy założeniu średniego dofinansowania w wysokości 175 000 zł na gospodarstwo, to okaże się, że na wsparcie może liczyć jedynie 5388 rolników (czyli prawie dokładnie tyle, ile zaplanowano w programie – 5362). Oznacza to, że nie ma szans raczej na cuda w postaci radykalnego zwiększenia budżetu dla naboru. Biorąc pod uwagę szerokie spektrum gospodarstw kwalifikujących się do działania, trzeba sobie jasno powiedzieć, ze budżetu wystarczy na raptem 15 – 20% aplikujących gospodarstw.
Kto będzie miał szanse? Przede wszystkim wnioski wspólne z racji dodatkowej punktacji oraz możliwości ujęcia maszyn z całego zakresu punktowego (z racji większych możliwości inwestycyjnych przy zachowaniu sensownego poziomu dofinansowania). Wnioski pojedyncze też będą miały jakieś matematyczne przynajmniej szanse, o ile zostaną złożone przez wnioskodawców, prowadzących gospodarstwa z dużą produkcją zwierzęcą i/lub uprawą warzyw czy owoców na areale minimum kilku hektarów.
Czy zatem jest sens składać wniosek pojedynczy bez dużej produkcji zwierzęcej i/lub uprawy warzyw czy owoców? Jest, bo cuda się zdarzają, a przyszły rok, to rok wyborów prezydenckich. No i jedno jest jasne – tylko ten, kto nie złoży wniosku, będzie miał pewność, że na 100% nic nie dostanie.
W ramach działalności Stowarzyszenia będziemy chcieli Wam wspomóc w aplikowaniu o dotację, tak abyście mieli możliwość szansy, a nie narazili się przy tym na niepotrzebne koszty doradztwa.
Uważamy, że wniosek pojedynczy będzie absolutnie możliwy do złożenia samodzielnego i będziemy chcieli Was w tym merytorycznie wesprzeć. W najbliższym czasie będziemy sukcesywnie publikować kolejne materiały, które pozwolą Wam samodzielnie przygotować i złożyć taki wniosek w ramach działania
Czekajcie! Niebawem wracamy z konkretami!
Materiał przygotowany przy współpracy z firmą
EUROINWESTPROJEKT Adam Reimann
