Nasze poprzednie artykuły nie tylko opierają się na intuicjach i logice faktów, ale mają też swoje ściśle naukowe podłoże. Co więcej – te ustalenia naukowe przewijały się w toku rozważań nad polityką klimatyczną UE w obrębie instytucji unijnych. Nie wyszły jednak nigdy poza zamknięty krąg debat eksperckich i zostały z kretesem odrzucone. Dlaczego? Na odpowiedź na to pytanie też przyjdzie odpowiednia pora.
Wskaźnik GWP100 (Global Warming Potential) pozwala obliczyć potencjał globalnego ocieplenia z rokrocznych emisji gazów cieplarnianych. Trzy największe emisje dotyczą kopalnego CO₂, który na wieki kumuluje się w atmosferze, oraz metanu (CH₄) i podtlenku azotu (N₂O). Te dwa ostatnie gazy mają dużo większy potencjał ocieplenia niż CO₂, ale różnią się od niego charakterem działania. Metan ma średni czas życia w atmosferze rzędu kilkunastu lat, natomiast podtlenek azotu pozostaje w niej ponad sto lat. Wskaźnik GWP100 przypisuje CH₄ siłę rażenia 28 razy większą od CO₂, a N₂O – niebagatelny mnożnik razy 256. N₂O w dalszych rozważaniach zostawmy na boku.
GWP100 dobrze nadaje się do prostego, administracyjnego porównywania emisji różnych gazów cieplarnianych. Uwzględnia fizykę gazów w ujęciu impulsowym, czyli porównuje skumulowany efekt jednorazowej emisji w horyzoncie 100 lat. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy tę samą logikę przykłada się do corocznych, powtarzalnych emisji metanu. W takiej sytuacji GWP100 każdą ilość wprowadzonego CH₄ mnoży razy 28 i ujmuje w tak zwanym ekwiwalencie CO₂ (CO₂e), przez co sugeruje efekt podobny do stałego dokładania kopalnego CO₂ do atmosfery, choć metan jako gaz krótkowieczny działa inaczej.
Według GWP100 emisja metanu z rolnictwa odpowiada za ok. 7–8% emisji gazów cieplarnianych w całej UE, a całe rolnictwo za 10–11%. Sama emisja metanu w wyliczeniach tego wskaźnika odpowiada za 240 mln ton rocznej emisji liczonej w ekwiwalencie CO₂. Jest to trochę mniej niż połowa łącznych emisji wąskiego sektora energetyki, rozumianego jako produkcja i dostawa energii. Skala tych emisji jest więc ogromna. Jednak metan ma średni czas życia w atmosferze rzędu kilkunastu lat, a kopalny CO₂ pozostaje w niej na wieki. Co więcej – metan biogeniczny, czyli właśnie pochodzący z produkcji zwierzęcej, rozpadając się w atmosferze na CO₂ i H₂O, nie wprowadza do obiegu nowego węgla kopalnego. W sytuacji, gdy emisja metanu jest stabilna w okresie kilkunastu lat, nawet na tak dużym poziomie nie zwiększa ona ocieplenia w takim samym sensie jak stała emisja kopalnego CO₂, bo w tym czasie rozpada się znaczna część wcześniej wyemitowanego metanu. GWP100 w oficjalnej księgowości nadal liczy jednak każdą roczną emisję metanu jako dodatni strumień CO₂e.
GWP100 to standard, który pojawił się u zarania walki z globalnym ocieplaniem się klimatu i obowiązuje do teraz. Został opracowany przez Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC), czyli Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu – ciało eksperckie działające przy ONZ, utworzone w 1988 roku. Stanął u podstaw Protokołu z Kioto z 1997 roku i Porozumienia paryskiego z roku 2015 – dwóch globalnych porozumień klimatycznych w ramach ONZ, których Unia Europejska jest sygnatariuszem. Wszedł do kanonu obliczeń emisji zarówno dla państw, jak i dla firm. Stał się klimatycznym złotym cielcem, który jako zło wcielone rysuje emisje pochodzące z produkcji zwierzęcej, w tym zwłaszcza metanu z hodowli bydła.
Nadszedł jednak wreszcie rok 2016, w którym profesor Uniwersytetu Oksfordzkiego Myles R. Allen wraz z zespołem badawczym przedstawił pracę będącą fundamentem dla GWP* – wskaźnika alternatywnego względem GWP100. W kolejnych latach praca ta była rozwijana, aż do roku 2019, w którym Michelle Cain wraz ze swoim zespołem przedstawiła artykuł dopracowujący sposób liczenia GWP*. Wskaźnik ten zrewolucjonizował podejście do emisji metanu – uwzględnił fakt krótkiego okresu życia tego gazu oraz pokazał, jak uwzględnić zarówno zmianę tempa emisji metanu, jak i wolniejszą odpowiedź systemu klimatycznego.
Wskaźnik GWP* można sprowadzić do trzech zasad zgodnych z prawami rządzącymi tym gazem:
1. Wzrost emisji metanu = dodatkowe ocieplenie.
2. Stabilne emisje metanu = podtrzymywanie wcześniejszego poziomu ocieplenia, ale nie taki sam efekt jak coroczne dokładanie CO₂.
3. Spadek emisji metanu = ograniczanie dalszego ocieplenia. Przy odpowiednio dużym spadku wynik może być ujemny, czyli spadek emisji może mieć efekt ziębiący dla klimatu.
Na obszarze UE emisja metanu z obecnej hodowli bydła (ok. 72 mln sztuk) wynosi ok. 8,6 mln ton. W roku 2006 pogłowie bydła wynosiło ok. 90 mln sztuk i – przyjmując ten sam uproszczony przelicznik emisji na sztukę – można założyć, że emitowało ono ok. 10,75 mln ton metanu. To modelowe przeliczenie, a nie oficjalny bilans emisji. Pokazuje jednak, co dzieje się z oceną wpływu metanu, gdy zamiast GWP100 zastosujemy logikę GWP* i porównamy obecny poziom emisji z poziomem sprzed około 20 lat.
28 × (4 × 8,6 – 3,75 × 10,75) = 28 × (34,4 – 40,3) = 28 × (-5,9) = -165 mln ton CO₂we
Napiszmy to słownie – minus sto sześćdziesiąt pięć milionów ton ekwiwalentu CO₂ według wskaźnika GWP*. Taki byłby wynik modelowego przeliczenia obecnych emisji metanu z bydła w UE w ujęciu CO₂-we, przy przyjętych powyżej założeniach. Nie oznacza to, że krowy dosłownie pochłaniają CO₂ albo że metan przestaje mieć znaczenie. Oznacza natomiast, że w ujęciu GWP* spadek emisji metanu względem wcześniejszego poziomu może dawać ujemny wynik CO₂-we, czyli wskazywać na zmniejszanie wcześniejszego wkładu metanu w ocieplenie. To radykalnie inny obraz niż klasyczne GWP100, które pokazuje rokrocznie ok. 240 mln ton CO₂e z metanu związanego z produkcją zwierzęcą. Jeżeli dodatkowo zestawić ten ujemny wynik z pozostałymi emisjami rolnictwa, rzędu ok. 120 mln ton CO₂e, okaże się, że w analizie ociepleniowej obraz całego rolnictwa byłby zupełnie inny niż w oficjalnej tabeli GWP100. Malejące emisje metanu mogłyby częściowo, a w określonych założeniach nawet w całości, kompensować dodatni efekt pozostałych emisji rolniczych. To sprawia, że cała nagonka klimatyczna na rolnictwo ze strony UE i organizacji ekologicznych traci swoją pozorną oczywistość.
Nie dziwi zatem, że bez większego echa zakończyło się wystąpienie Michelle Cain w dniu 28 listopada 2023 r. w ramach warsztatów AGRI w Parlamencie Europejskim, w którym mówiła o wpływie ograniczania emisji metanu rolniczego na zmianę klimatu. W prezentacji stwierdzono, że emisje CO₂, CH₄ i N₂O zagregowane przez GWP100 nie pokazują w pełni wpływu na globalne ocieplenie oraz że UE mogłaby raportować swoje emisje CO₂e liczone GWP100 i równolegle ich wpływ na globalne ocieplenie, np. przy użyciu GWP*.
Inaczej rzecz potoczyła się w Nowej Zelandii. Ten kraj jest szczególnym przypadkiem, bo jego profil emisji wygląda zupełnie inaczej niż profil typowego kraju uprzemysłowionego. Rolnictwo, a szczególnie przeżuwacze, ma tam ogromne znaczenie. Według analiz sektorowych rolnictwo odpowiada za około połowę emisji gazów cieplarnianych Nowej Zelandii, a za zdecydowaną większość tych emisji odpowiada metan biogeniczny. W efekcie klasyczne liczenie wszystkiego w GWP100 bardzo silnie przesuwało ciężar polityki klimatycznej na rolników, aż do wprowadzenia opłat emisyjnych.
Po fali gwałtownych rolniczych protestów wyjęto rolnictwo z uczestnictwa w nowozelandzkim ETS. W 2024 r. powołano niezależny panel ds. metanu z udziałem naukowców zajmujących się problematyką krótkowiecznego metanu i logiką pokrewną GWP*. Finalnie wypracowano kompromis. Wprowadzono split-gas target, czyli osobne traktowanie metanu biogenicznego i pozostałych gazów. Nie było to formalne zastąpienie całej księgowości klimatycznej wskaźnikiem GWP*, lecz rozwiązanie politycznie pokrewne tej logice.
W ostatniej obowiązującej wersji porozumienia do 2050 roku Nowa Zelandia ma zredukować emisje netto wszystkich gazów cieplarnianych z wyjątkiem metanu biogenicznego do zera netto. Metan biogeniczny ma osobny cel redukcji – do 2030 r. o 10% poniżej poziomu z 2017 r. oraz o 14–24% do roku 2050. W UE, przypomnijmy, ogólne cele klimatyczne wynoszą: do 2030 roku redukcja netto o 55% w stosunku do roku 1990, w 2040 roku o 90%, a w 2050 roku neutralność klimatyczna. Oficjalne raportowanie nadal obejmuje metan od przeżuwaczy w koszyku gazów liczonych według GWP100, co oznacza, że to, czego nie da się usunąć z biologii zwierząt, w logice neutralności klimatycznej trzeba równoważyć pochłanianiem CO₂, np. w ramach procesu sekwestracji węgla.
W Nowej Zelandii udało się osiągnąć coś sensownego. Dlaczego w UE temat ten nie ujrzał zupełnie światła dziennego? To bardzo ciekawa i zarazem zatrważająca, ale w sumie oczywista historia. O niej w kolejnym artykule w tym temacie… a właściwie w dwóch.
